Przejdź do treści
Home » Blog » „To nie jest Twoja wina”

„To nie jest Twoja wina”

„Może gdybym nie założyła tej sukienki…”
„Może gdybym głośniej krzyczała…”
„Może gdybym nie poszła na tę odprawę…”

Milczenie munduru, cisza korporacji. Dlaczego piosenka „To nie jest Twoja wina” musiała powstać?

Są takie zdania, które powinny zostać wypowiedziane dużo wcześniej.Takie, które mogłyby oszczędzić komuś lat głębokiego cierpienia.Takie, które mogłyby zatrzymać nocne płacze, dojmujące poczucie wstydu, psychiczną samotność i nieustanne, wyniszczające pytanie: „Dlaczego właśnie mnie to spotkało?”.

Przez lata pracy jako suicydolog, psycholog i psychotraumatolog spotkałem setki osób, które niosły w sobie ciężar doświadczeń, o których nie mówiły nikomu.

Nie dlatego, że nie chciały.

Dlatego, że nie mogły.

Bo ktoś brutalnie odebrał im głos.

Czasem był to obcy człowiek w ciemnym zaułku.

Czasem ktoś z rodziny, kto powinien chronić.

Czasem partner, który obiecywał miłość.

Czasem osoba, której ufały najbardziej na świecie.

A niezwykle często ktoś, przed kim trzeba było stanąć na baczność lub komu raportowało się codzienne zadania. Szef w szklanym wieżowcu korporacji. Dowódca w zamkniętym świecie wojskowej jednostki. Tam, gdzie hierarchia, władza i dyscyplina stają się idealną tarczą dla drapieżcy.

I choć historie moich pacjentek były skrajnie różne, w gabinecie bardzo często powtarzało się jedno zjawisko.

Poczucie winy.

Nie sprawcy.

Ofiary.

To zawsze porusza mnie najmocniej.

Siedzi przede mną kobieta. Dorosła. Silna. Wykształcona. Oficer Wojska Polskiego, menedżerka zarządzająca zespołami, matka, żona, córka. Kobieta, która na co dzień wydaje się nie do złamania.

I mówi cichym, drżącym głosem:

„Może gdybym wtedy nie poszła na tę odprawę…”

„Może gdybym była bardziej stanowcza podczas rozmowy o awansie…”

„Może gdybym nie założyła tej sukienki…”

„Może gdybym krzyczała…”

„Może gdybym uciekła…”

A ja słucham tego jako specjalista i mam przed oczami coś niezwykle okrutnego. Człowieka głęboko skrzywdzonego, który przez lata przejął pełną (odpowiedzialność) za cudzą, ordynarną przemoc.

Jakby ktoś włamał się do Twojego domu, demolując całe Twoje dotychczasowe życie, a potem przekonał Cię, że to Ty jesteś winna, bo zostawiłaś otwarte drzwi.

To jeden z najbardziej podstępnych i destrukcyjnych mechanizmów psychologicznych, jakie znam.

 

Zatrzymajmy się na chwilę przy tej mitycznej „zbyt krótkiej sukience”.
Słyszysz to w domu, słyszysz to od koleżanek z pracy, czasem o zgrozo od instytucji, które mają Cię chronić. W psychologii nazywamy to zjawisko victim blaming, obwinianiem ofiary.

Dlaczego ludzie to robią? Dlaczego społeczeństwo woli oskarżyć Ciebie o długość spódnicy czy wypity kieliszek wina, zamiast potępić gwałciciela?

Stoi za tym mechanizm obronny zwany hipotezą sprawiedliwego świata.
>Ludzie desperacko chcą wierzyć, że świat jest bezpieczny i przewidywalny.
>Że jeśli będziesz „grzeczna”, ostrożna i skromna, to nic złego Ci się nie stanie.

Kiedy dowiadują się o tragedii, łatwiej jest im znaleźć błąd w Twoim zachowaniu, niż przyjąć do wiadomości przerażającą prawdę: że zło istnieje, jest ślepe, a sprawca mógł zaatakować każdego z nas. Obwinianie Ciebie to ich sposób na oszukiwanie własnego lęku.

Ale ubranie nigdy nie jest zaproszeniem. Sukienka nie ma woli. Decyzję o skrzywdzeniu zawsze, bez wyjątku i w stu procentach, podejmuje sprawca.

Muszę Ci wyjaśnić jeszcze coś, co prawdopodobnie spędza Ci sen z powiek.
Pytasz siebie: „Dlaczego nie walczyłam? Dlaczego nie krzyczałam?”.

Odpowiadam: Twój układ nerwowy wszedł w stan zamrożenia (freeze) lub uległości (fawn). To czysta biologia przetrwania. W sytuacji skrajnego zagrożenia, zwłaszcza gdy sprawca ma nad Tobą przewagę fizyczną lub służbową, mózg odcina korę nową racjonalne myślenie. Reaguje pień mózgu. Paraliżuje Twoje ciało, by zminimalizować obrażenia. Brak fizycznego oporu nie był Twoją zgodą. Był paniczną, biologiczną strategią przetrwania Twojego organizmu. Twój mózg ratował Ci życie.

Niestety, trauma bardzo często nie kończy się w chwili, gdy sprawca odchodzi.
Ona potrafi zamieszkać w człowieku na długie lata.

W strukturach zhierarchizowanych w wojsku czy w korporacjach sprawcy doskonale wiedzą, jak tę traumę zabetonować. Używają mechanizmu gaslightingu wmawiają Ci, że przesadzasz, że źle zrozumiałaś intencje, że jesteś nadwrażliwa.
>Stosują technikę DARVO: gdy próbujesz walczyć, oni odwracają role i robią ofiarę z samych siebie, krzycząc, że chcesz zniszczyć im karierę i dobre imię jednostki. Używają instytucji jako narzędzia nacisku.

Przez to trauma zmienia sposób myślenia o sobie. O swoim ciele. O swojej wartości. O relacjach. O bezpieczeństwie. Potrafi sprawić, że zaczynasz wierzyć, że jesteś zepsuta. Że jesteś gorsza. Że jesteś nielojalna, bo ucierpiałby wizerunek firmy lub formacji.

Jako suicydolog widzę najmroczniejszy koniec tej drogi.

Kiedy nieprzepracowana trauma, izolacja i potężne poczucie wstydu łączą się w jedno, pojawia się głęboki kryzys egzystencjalny. W mojej profesji nazywamy to psychache nieznośnym, rozrywającym bólem psychicznym. Gdy ten ból przekracza ludzkie możliwości jego znoszenia, pojawia się tunelowe myślenie. Śmierć zaczyna wydawać się jedyną drogą ucieczki od wstydu, który przecież nigdy nie należał do Ciebie.

Chcę, żebyś usłyszała to wyraźnie: pragnienie zakończenia tego bólu nie oznacza, że chcesz przestać żyć. Oznacza, że nie możesz już dłużej żyć w ten sposób, niosąc na plecach niesprawiedliwy wyrok.

I właśnie dlatego powstała piosenka „To nie jest Twoja wina”.

Nie po to, żeby kogokolwiek pouczać. Nie po to, żeby opowiadać o traumie suchym językiem akademickich podręczników.

Powstała po to, żeby wykrzyczeć to, czego setki kobiet w wojskowych mundurach i biurowych garsonkach nigdy nie usłyszały od swoich przełożonych, a czasem nawet od najbliższych.

To nie jest Twoja wina.
Nigdy nie była.
Nie była wtedy.
Nie jest dzisiaj.
Nie będzie nią jutro.

Winę ponosi wyłącznie ten, kto skrzywdził. Ten, kto przekroczył granice. Ten, kto wykorzystał strukturę władzy, stopień wojskowy, stanowisko czy zaufanie. Ten, kto odebrał Ci poczucie bezpieczeństwa.

Nigdy osoba skrzywdzona. Nigdy.

Słuchałem historii kobiet, które nosiły swoje cierpienie jak niewidzialny, wypełniony kamieniami plecak. Pracowały. Awansowały. Salutowały. Uśmiechały się. Zakładały rodziny. Wychowywały dzieci. Chodziły na spotkania ze znajomymi.

A w środku, każdego pojedynczego dnia, prowadziły brutalną, krwawą wojnę, której nikt z boku nie widział.

To właśnie jest jedna z najbardziej bolesnych cech traumy. Ludzie widzą człowieka. Nie widzą wojny, którą ten człowiek codziennie toczy w swojej głowie. Nie widzą wspomnień (flashbacków), które wracają bez zaproszenia przy każdym podobnym zapachu, dźwięku czy podniesionym głosie szefa.Nie widzą chronicznego napięcia w ciele, bezsennych nocy, paraliżującego lęku i rozrywającego wstydu. Widzą jedynie uśmiech. A uśmiech bywa najlepszą, doskonale dopasowaną maską przetrwania.

 

Pisząc tę piosenkę, myślałem właśnie o Tobie.

O Tobie, która jeszcze nikomu nie powiedziałaś z obawy przed utratą pracy lub degradacją. O Tobie, która próbujesz zapomnieć w zaciszu domowej sypialni. O Tobie, która od lat udajesz przed koleżankami z biura, że wszystko jest w porządku. O Tobie, która stoisz dziś przed lustrem i nie wiesz, czy masz w sobie dość siły, by przeżyć kolejny dzień.

Chcę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego.

Odwaga nie zaczyna się wtedy, kiedy całkowicie przestajesz się bać. Odwaga zaczyna się wtedy, kiedy mimo paraliżującego lęku robisz mały krok. Jeden. Potem drugi.

Czasem odwagą jest wyłamanie się ze zmowy milczenia w pracy. Czasem odwagą jest zgłoszenie sprawy poza strukturę firmy czy wojska tam, gdzie układy nie sięgają. Czasem odwagą jest pójście do gabinetu psychoterapeuty. A czasem, w te najciemniejsze dni, odwagą jest po prostu dotrwanie do wieczora i przeżycie kolejnego dnia.

Jako człowiek, jako psycholog i suicydolog mówię Ci: to, co Ci zrobiono, nie definiuje tego, kim jesteś.

Nie jesteś swoją traumą. Nie jesteś swoją krzywdą. Nie jesteś tym, co ktoś bezczelnie próbował Ci odebrać.

 

Jesteś kimś znacznie większym.

Masz pełne prawo odzyskać swój głos. Masz prawo odzyskać kontrolę. Masz prawo odzyskać swoje życie.

W psychoterapii traumy dążymy do czegoś, co nazywamy re-autoryzacją własnej narracji. Przestajesz być jedynie ofiarą w tragicznym rozdziale, który ktoś bez Twojej zgody napisał w Twoim życiu. Stajesz się autorką całej reszty swojej książki.

Twoja historia nie musi kończyć się w miejscu, w którym ktoś próbował Cię złamać. Najpiękniejsze, wolne rozdziały zaczynają się właśnie wtedy, gdy Twój wewnętrzny głos po raz pierwszy z pełnym przekonaniem wyartykułuje to jedno zdanie.

„To nie jest moja wina.”

Ta piosenka jest moim głosem dla Ciebie. Niech będzie początkiem Twojej drogi do odzyskania samej siebie.

 

Z serdecznością Przemek

 

 

 

Dodaj komentarz