Piszę te słowa w ciszy, która rozlała się po sali po naszych zajęciach. W ciszy, która nie jest pustką, ale głębokim echem naszych wspólnych rozmów, refleksji, historii.
Dziękuję Wam, każdemu i każdej z osobna. Za obecność, za odwagę, za wrażliwość, za to, że potrafiliście otworzyć przede mną i przed sobą te najdelikatniejsze miejsca w sobie.
Podczas naszej wspólnej pracy mogliśmy zobaczyć, jak wielką siłę mają słowa. Jak potrafią leczyć, ale też jak łatwo mogą ranić. Każda Wasza refleksja, każde zdanie zapisane w zadaniach, każde zdanie wypowiedziane podczas zajęć, było jak kropla drążąca skałę.
„Nie ma większej odwagi niż odwaga pokazania swojej słabości.” te słowa powtarzam od lat i widzę, jak żyją w Was.
Podczas zajęć wielokrotnie wracaliśmy do tematu pomagania. Do naszej misji. Naszego powołania. Często mówimy o tym, jak być obok drugiego człowieka w kryzysie, jak trzymać go za rękę, jak być jego światłem w tunelu. Ale rzadziej mówimy o tym, jak być dla siebie. Jak słyszeć swoje własne potrzeby. Jak pamiętać, że mamy prawo do odpoczynku, do słabości, do ciszy.
Dlatego tak ważny jest mój ulubiony „przecinek”.
Ten moment zatrzymania. Chwila, w której patrzysz na siebie i pytasz:
„Jak ja się dziś mam?”
„Czy jeszcze siebie słyszę?”
„Czy dbam o siebie tak, jak dbam o innych?”
To „przecinek” przed kolejnym krokiem, przed kolejną decyzją, przed kolejną historią, którą wpuścisz do swojego serca.
Bo, jak napisała jedna ze studentek:
„Siła nie zawsze wygląda jak bohaterstwo – czasem to po prostu podniesienie się z łóżka, pozwolenie sobie na łzy, otwarcie się przed kimś.”
To zdanie powinno zostać z nami na zawsze.
Podczas zajęć uczyliśmy się nie tylko, jak słuchać innych, ale jak być uważnym na własną wrażliwość. Jak nie utknąć w roli „ratownika”, który zapomina o tym, że sam potrzebuje oddechu.
Kiedy czytałem Wasze refleksje, widziałem ogrom odwagi. Widziałem ból, ale też niesamowitą siłę. Widziałem wrażliwość, która nie jest słabością – jest darem.
Nie zapominajcie nigdy, że pomagając innym, nie możecie gubić siebie. Że w tym pomaganiu, najważniejsze jest nie zatracić swojego serca.
Piszę te słowa z pełnym przekonaniem: jestem dla Was zawsze. Nie tylko jako wykładowca, ale jako człowiek, który wierzy w Was, w Waszą mądrość, wrażliwość, w Wasze światła i Wasze cienie.
Na zakończenie chcę Wam powiedzieć to, co mówiłem już wielokrotnie:
Nie zapominajcie o „przecinku”.
O tej ciszy, która daje przestrzeń, by usłyszeć siebie.
O tym oddechu, który pozwala wrócić do życia z pełnią siły i miłości.
Każde z Was ma w sobie coś wyjątkowego. Coś, co może być ratunkiem dla drugiego człowieka. Ale pamiętajcie – Wasze światło musi być karmione.
Dziękuję za każdy moment. Za każdą historię. Za każde słowo i każdą łzę.
Dziękuję, że mnie przyjęliście. Że pozwoliliście mi być częścią tej podróży. Że pokazaliście, że każde życie naprawdę warte jest rozmowy.
I pamiętajcie – zawsze jestem dla Was.
Z wdzięcznością i szacunkiem,
Przemek – człowiek
Dziękuję z całego serca za obecność, mądrość i przestrzeń, którą Pan stworzył.
Za słowa, które poruszają, i za ciszę, która leczy.
To było spotkanie, które zostanie we mnie na bardzo bardzo długo.
Bardzo mi miło że coś mojego jest w Pani posiadaniu… 🙂
z serdecznością Przemek