Szczerze mówiąc… od dłuższego czasu noszę w sobie to zdanie:
Kiedy je czytam… mam wrażenie, że słyszę w nim głos tysięcy ludzi, którzy codziennie żyją z niepełnosprawnością widoczną lub ukrytą i wciąż boją się, że są „zbyt trudni”, „zbyt skomplikowani”, „zbyt inni”.
„Nie szukam łatwego. Szukam prawdziwego.”
I może właśnie dlatego tak mocno poruszył mnie ten cytat:
„Czasami myślę, że zasługujesz na kogoś łatwiejszego ode mnie.
Nigdy nie szukałem łatwego.
Szukałem prawdziwego. I wtedy znalazłem ciebie.
Ale nie zawsze jestem prosty.
Zamykam się. Zatrzaskuję drzwi. Nic nie mówię, kiedy coś jest nie tak.
A jednak… nigdy nie pozwalam ci mierzyć się z tym samemu.”
A przecież ich „inność” nie jest ciężarem. Ciężarem jest to, że świat tak długo uczył ich, by nie przeszkadzali.
W swojej pracy w gabinecie, na salach szkoleniowych, w rozmowach z młodzieżą i dorosłymi widzę jedno: największym cierpieniem osób z niepełnosprawnościami nie jest ich diagnoza. Największym cierpieniem jest bycie niezauważanym.
Dlatego ten dzień Światowy Dzień Osób z Niepełnosprawnościami nie powinien być jedynie świętem kalendarzowym.
Powinien być lustrem.
I zaproszeniem, by zatrzymać się w biegu i zapytać siebie:
Kogo obok mnie nie zauważam?
Kto zamilkł, bo kiedyś jego głos był zbyt cichy dla innych?
Kto zamyka drzwi nie dlatego, że nie chce bliskości, lecz dlatego, że za długo nikt nie próbował ich otworzyć?
Ten cytat to metafora relacji, które ratują życie.
Relacji, w których człowiek nie musi udawać, że nic go nie boli, że daje radę, że jest „prostym przypadkiem”.
Relacji, która mówi: „Możesz się zamknąć. Ja i tak zostanę obok.”
Właśnie takie relacje są najważniejsze dla osób z niepełnosprawnościami.
Bo w ich codzienności jest bardzo dużo drzwi.
Drzwi do urzędów.
Drzwi do gabinetów lekarskich.
Drzwi do szkół i uczelni.
Drzwi do relacji, w których często słyszą bardziej diagnozę niż człowieka.
Niepełnosprawność nie jest prostą historią.
To przestrzeń, w której silne dni przeplatają się z dniami, w których ciało, psychika, zmęczenie albo sensoryka wymykają się spod kontroli.
To świat, w którym prośba o pomoc bywa interpretowana jako słabość.
To doświadczenie, które uczy zamykania drzwi, bo zbyt wiele razy, po ich uchyleniu, czekało rozczarowanie. Ale w tym wszystkim… najbardziej porusza mnie to, jak wiele osób
z niepełnosprawnościami walczy codziennie o to, by być widzianymi normalnie.
Nie jako „bohaterowie”. Nie jako „wyjątki”. Nie jako „ci, którym trzeba współczuć”.
Tylko jako ludzie. Prawdziwi. Nie „łatwi”.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się odpowiedzialność nas, osób pełnosprawnych:
odpowiedzialność, by zobaczyć.
Zobaczyć zmęczenie, którego ktoś nie powie.
Zobaczyć ból, który ktoś ukryje w śmiechu.
Zobaczyć potrzebę bliskości, która nie przejdzie przez gardło.
Zobaczyć człowieka, który milczy, bo tak go nauczyło życie.
A potem powiedzieć mu:
„Nie musisz się bać, że jesteś trudny.
Nie musisz być łatwy, żeby zasługiwać na miejsce w świecie.”
Chciałbym zakończyć ten tekst słowami, które często powtarzam studentom, psychologom, rodzicom, nauczycielom… i ludziom, którzy przychodzą po pomoc:
„Największą niepełnosprawnością nie jest ciało ani umysł.
Największą niepełnosprawnością jest świat, który nie chce widzieć człowieka.”
Dlatego proszę Cię dziś, jutro, zawsze patrz uważniej.
Nie na diagnozę. Nie na ograniczenia. Nie na to, co „inne”.
Patrz na człowieka.
Czasem naprawdę wystarczy jedno spojrzenie, jedno pytanie, jedno „jestem”, by ktoś po raz pierwszy od dawna poczuł, że jego drzwi mogą się uchylić.
Bo wszyscy absolutnie wszyscy zasługujemy na kogoś, kto nie szuka łatwego, tylko prawdziwego.
Przemek Staniszewski
suicydolog, psycholog, psychotraumatolog