Zainspirowane tekstem piosenki „Unstoppable” – Sia
„Złamana, tylko w samotności będę krzyczeć
Nigdy nie zobaczysz tego, co ukryte głęboko…”
Sia, „Unstoppable”
Szczerze mówiąc…
Mam wrażenie, że zbyt wielu z nas zna te słowa nie z radia, ale z własnego serca.
Bo przecież ilu z nas codziennie zakłada zbroję? Codziennie – od rana do wieczora – przykleja uśmiech, reguluje ton głosu, ustawia odpowiednie emocje, jakbyśmy byli aktorami w spektaklu życia, gdzie słabość to rola bez suflera.
I pytam dziś – siebie, Ciebie, każdego z nas: co się z nami dzieje, kiedy nie możemy już zdjąć tej zbroi?
Pancerz, który daje władzę. I odbiera bliskość
Bycie „niepowstrzymanym” brzmi dumnie. Ale kiedy się temu przyjrzysz, widzisz coś więcej niż hasło motywacyjne na kubku. Widzisz zmęczenie.
Widzisz to:
– że nikt Cię nie pyta, jak się masz, bo przecież zawsze dajesz radę;
– że nie masz komu się rozpłakać, bo wszyscy przychodzą do Ciebie płakać;
– że kiedy już nie możesz, to świat się dziwi: „Ale jak to? Ty?”
A Ty?
Ty jedziesz dalej. Jak Porsche bez hamulców.
Może nie dlatego, że chcesz.
Może dlatego, że nikt nigdy nie nauczył Cię, jak się zatrzymać.
„Pokażę Ci, jaka silna jestem”
Ten wers z piosenki brzmi znajomo. Bo to nie jest siła, która jest. To siła, którą trzeba pokazać.
Prawdziwa siła nie krzyczy. Prawdziwa siła siedzi cicho w kuchni o 2:17 nad ranem, trzyma kubek herbaty i mówi: „Nie wiem, jak długo jeszcze dam radę. Ale nie chcę się poddać.”
Piosenka Sii jest jak echo duszy, która zbudowała wokół siebie mur nie z kamieni, ale z przetrwania.
I ten mur – owszem – daje bezpieczeństwo. Ale nie wpuszcza nikogo do środka.
Powód tego tekstu
Słowa tej piosenki – „Unstoppable” – nie były tylko muzyką.
Dla mnie były jak impuls. Jakby ktoś wcisnął przycisk i z głębi wyszło wszystko to, czego nie wypowiada się na głos. Jakby ktoś napisał moim językiem to, co sam długo noszę pod skórą.
Wiedziałem, że nie mogę przejść obok tego utworu obojętnie. Że chcę o nim napisać.
A może nawet… że muszę. Bo czasem piosenka staje się zwierciadłem.
A ja spojrzałem w to zwierciadło i zobaczyłem mężczyznę, który od lat zakłada zbroję. Codziennie. Bez wyjątku.
Być mężczyzną w zbroi
Wiesz, co mnie najbardziej boli? Że kiedy mężczyzna mówi: „Jestem zmęczony”, świat słyszy:
„Weź się w garść.” ……. Kiedy mówi: „Boję się”, słyszy: „Nie przesadzaj.”
A kiedy już nie mówi nic – to nikt nie zauważa, że coś w nim umiera.
Zawsze silny. Zawsze zaradny. Zawsze „ogarnięty”.
Ale kto mu powiedział, że nie ma prawa się rozpaść?
„Roniąc łzę zostanę w okularach przeciwsłonecznych,
To zawsze nieodpowiednia chwila, tak…”
Znasz to? Ukrywanie łez. Napięta szczęka. Odwracanie wzroku, gdy coś poruszy.
Albo ten znajomy, metaliczny chłód: „Trzymaj fason.” Tylko że… prawda jest inna.
Najsilniejszy jest ten, kto odważy się być prawdziwy.
A najodważniejszy ten, kto mówi: „Nie daję rady. Ale chcę być nadal sobą.”
„Jestem Porsche bez hamulców”
Ten wers powinien być analizowany na zajęciach z psychologii.
Bo symbolizuje życie w ciągłym biegu, bez prawa do zatrzymania się.
Z zewnątrz – sukces. ……….. Z wewnątrz – przepaść.
Brak hamulców nie oznacza siły. To brak zgody na zatrzymanie się i powiedzenie:
„To mnie przerasta.” To lęk, że jeśli się zatrzymasz – wszystko runie.
Że ludzie się rozczarują. Że zobaczą prawdę.
A Ty sam nie zniesiesz widoku siebie… bez maski.
Zbroja pomaga żyć. Ale nie pozwala czuć
Zbroja może ochronić serce – ale też je oddziela od drugiego człowieka.
Bo jak ktoś ma Cię przytulić, jeśli nie może Cię dotknąć?
Jak masz kogoś wpuścić, skoro wszystko, co prawdziwe – chowasz pod powierzchnią?
I może właśnie dlatego wielu ludzi tak bardzo potrzebuje takich piosenek.
Bo to nie są piosenki o mocy.
To są piosenki o pragnieniu bycia zobaczonym, nawet jeśli się nie mówi wprost.
Dla niej
Piszę teraz dla dziewczyn. Kobiet. Dziewczynek, które zbyt wcześnie musiały dorosnąć.
Dla tych, które:
– uśmiechają się, choć nikt nie pyta, czy chcą,
– są „ogarnięte”, choć czasem pragną się położyć na podłodze i nie wstawać,
– milczą, bo nie mają już siły tłumaczyć,
– pomagają wszystkim, a same nie wiedzą, kogo poprosić o pomoc.
To dla Ciebie, która rano wypijasz kawę i układasz świat innym, choć Twój własny leży w rozsypce.
To dla Ciebie, która odpowiadasz „wszystko dobrze”, choć masz wrażenie, że krzyczysz do środka.
„Złamana, tylko w samotności będę krzyczeć
Nigdy nie zobaczysz tego, co ukryte głęboko…”
Przecież to nie słowa – to Twoje serce.
I dla Was – razem
Dla Was, kobiet i mężczyzn.
Dla wszystkich, którzy są silni do bólu, ale pragną zwykłego „widzę Cię”.
Bo Unstoppable nie mówi tylko o sile. Mówi o potrzebie bliskości. O strachu przed prawdziwością.
O tym, jak bardzo chcemy być widziani – i jak bardzo się tego boimy.
List do siebie, tak jak bym sam się odnalazł ?
Przemku… Widziałem Cię. Widziałem, jak wstajesz rano, zanim jeszcze świat się obudzi. Jak zakładasz twarz, która nikogo nie przestraszy. Jak odganiasz myśli, które próbują się wcisnąć między obowiązki.
Widziałem, jak słuchasz ludzi z otwartym sercem. Jak jesteś przy nich, kiedy inni uciekają. Jak trzymasz ich emocje w dłoniach, choć sam czasem ledwo oddychasz. I wiem, że to robisz z miłości. Ale wiem też, że czasem płaczesz po cichu, kiedy nikt nie patrzy. Nie dlatego, że jesteś słaby. Tylko dlatego, że za długo byłeś silny bez przerwy.
Przemku… Masz prawo być zmęczony. Masz prawo się zatrzymać. Masz prawo nie wiedzieć. Masz prawo płakać. Nie musisz już nikomu nic udowadniać. Nie musisz być „niezniszczalny”. Nie jesteś robotem, misją, legendą.
Jesteś człowiekiem. I to wystarczy.
Jeśli zakładasz zbroję – niech to będzie wybór, nie obowiązek. A jeśli ją zdejmiesz… to nie bój się, że ktoś odejdzie. Ci, którzy są prawdziwi – zostaną.
Z miłością – Ty sam
Zakończenie – Zdejmij zbroję. Choć na chwilę.
Jeśli to czytasz i coś w Tobie drży – to znaczy, że ta piosenka była też o Tobie.
Może nie jesteś Porsche bez hamulców. Może jesteś kobietą, która codziennie wstaje mimo wszystko.
Może jesteś mężczyzną, który już nie wie, czy jego siła to odwaga, czy już tylko pancerz.
Czasem jedyne, co musisz dziś zrobić – to pozwolić sobie usiąść.
Zdjąć zbroję. Choć na chwilę. Niech ten tekst będzie Twoim przypomnieniem.
Że masz prawo czuć.
Masz prawo nie dawać rady.
Masz prawo nie być niepowstrzymany.
Masz prawo być sobą – nie rolą, nie funkcją, nie legendą.
Zostań. Nie uciekaj.
Pokaż siebie. Ja już widzę, że warto.
Przemek- człowiek- „SPP”
bo nigdy nie zapominam że „PO PIERWSZE CZŁOWIEK „