Nie stawiaj kropki. Jeszcze nie teraz. O sensie, przecinkach i ludziach, którzy chcą odejść
„Ten, kto ma dlaczego do życia, zdoła znieść niemal każde jak.”
— Viktor E. Frankl, psychiatra, więzień Auschwitz
To zdanie wraca do mnie jak szept. Jak modlitwa tych, co milczą. Jak cień na ścianie gabinetu, w którym siedzi człowiek i mówi: „Nie wiem, czy dam radę jeszcze jeden dzień”.
Frankl nie pisał tego z wygody. Pisał to w miejscu, które miało odebrać człowiekowi wszystko: imię, głos, nadzieję. A jednak nawet tam, pośród śmierci, głodu, nieludzkiej przemocy — odnalazł sens. Nie magiczny. Nie bohaterski. Ludzki.
Dziś, kiedy słyszę:
„Panie Przemku, ja naprawdę nie mam już po co żyć”
odpowiadam, że nie będę tej osobie wpychał na siłę sensu do serca.
Ale mogę z nią usiąść. Mogę posiedzieć w tym „bez sensu”.
I razem – spróbować odkryć, czy może nie da się jeszcze postawić przecinka.
Przecinek, nie kropka
W filmie Sprzedawca marzeń pada zdanie, które zostaje ze mną:
„W życiu trzeba czasem postawić przecinek, a nie kropkę.”
Bo przecinek to nie koniec. To pauza. Zatrzymanie. Wdech. Czasem — ucieczka. Czasem — bunt przeciwko tempu świata, który pędzi dalej, mimo że Ty właśnie się rozpadasz. Przecinek to znak dla samego siebie: „Poczekaj. Jeszcze się nie kończę. Jeszcze jestem w drodze.”
Ludzie, którzy przychodzą do mojego gabinetu z myślami samobójczymi, są często właśnie w miejscu przecinka, tylko nikt im tego tak nie nazwał.
Słyszą: „weź się w garść”, „inni mają gorzej”, „trzeba być silnym”.
Ale nikt nie mówi: „Możesz się zatrzymać. Możesz jeszcze nie wiedzieć. Możesz postawić przecinek.”
Sens nie spada z nieba. Sens się buduje
Frankl pisał, że sensu nie da się „wymyślić” w izolacji. On się rodzi w relacji. W spotkaniu. W bólu. W zadanym pytaniu: „Co teraz jest dla mnie ważne, mimo wszystko?”
Czasem sensem jest to, że ktoś jeszcze nie wyprowadził psa na spacer. Że nie zaktualizował playlisty na Spotify. Że zostawił po sobie niedokończony list. Albo że ktoś mu kiedyś powiedział: „Dobrze, że jesteś”.
Ludzie, którzy myślą o odejściu, rzadko chcą śmierci. Oni chcą spokoju. Ulgi. Ciszy bez bólu.
Ale jeśli pozwolić im chwilę odetchnąć, zatrzymać się przy tym przecinku — zaczynają mówić. I wtedy czasem słyszę:
„W sumie to chciałbym jeszcze raz zobaczyć morze.”
„Chciałam tylko, żeby ktoś mnie przytulił.”
„Nie chcę umierać, ja po prostu nie chcę tak żyć.”
To są zdania, które dla mnie jako suicydologa są ważniejsze niż tysiąc deklaracji „jest już lepiej”.
Odwaga bycia w przerwie
Stawianie przecinka wymaga odwagi.
Tak. Bo w świecie, który każe nam biec, osiągać, uśmiechać się — powiedzieć: „Zatrzymuję się, bo nie daję rady” jest aktem wewnętrznej rewolucji.
A przecież każdy z nas był w takim miejscu.
Może nie aż tak ciemnym, może nie aż tak cichym — ale znasz ten moment, kiedy mówisz sobie w głowie:
„Nie wiem, co dalej.”
To właśnie wtedy potrzebujesz przecinka. Nie diagnozy. Nie recepty.
Obecności.
Dlatego piszę to dla Ciebie
Jeśli to czytasz i czujesz, że wszystko w Tobie woła o koniec – zostań jeszcze chwilę.
Nie po to, żebyś miał cudownie.
Nie po to, żebyś udawał, że jest dobrze.
Tylko po to, żebyś zobaczył, że jeszcze można postawić przecinek.
Może dzisiaj nie chcesz już walczyć.
Ale może jutro — znajdziesz jedno „dlaczego”.
Jedno „mimo wszystko”.
Jedno spojrzenie, którego jeszcze nie doświadczyłeś.
Ja Ci tego sensu nie dam.
Ale mogę z Tobą iść, gdy będziesz go szukać.
I jeśli będzie trzeba — usiądę z Tobą na tej ławce, w tej przerwie, i będę z Tobą milczeć.
Bo właśnie wtedy – kiedy ktoś jest obok – przecinek zamienia się w nowe zdanie.
Nie jesteś sam.
Nie musisz wszystkiego wiedzieć już dziś.
Ale nie kończ tego zdania.
Nie teraz.
Bo może to, co najważniejsze, dopiero ma się wydarzyć.
Z uważnością,
Przemek
Psycholog. Suicydolog. Ten, który wierzy, że przecinki ratują życie.
Zmęczenie ma różne oblicza
czasem przecinków jest już za dużo,
Zdanie przestaje mieć sens…
Kropka jest pewnego rodzaju koncem
Może drogi, może życia, może zmęczenia.
Bywają i takie zmęczenia których przecinek już nie wyrazi. Bywają takie dni, które zakończyć powinny się zanim się zaczęły. Bywają takie myśli, które nie mają prawa się pojawić. Bywają takie doświadczenia i takie wspomnienia, które nie uczą już relacji i bycia.
Czasami trwamy za długo. Za długo wierzymy w jutro. Wtedy jutro przestaje być nadzieja. Na takie jutro już nikt nie czeka.
Kropka.