Przejdź do treści
Home » Blog » Nie gaś siebie, by inni czuli się bezpiecznie ‼️

Nie gaś siebie, by inni czuli się bezpiecznie ‼️

O świetle, które nie musi walczyć, i o cieniu, który potrzebuje rozmowy

„Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty nazwiesz to przeznaczeniem.” Carl Jung

W świecie, w którym każdy coś pokazuje, każdy coś udowadnia i każdy gdzieś biegnie, łatwo uwierzyć w prostą historię: jeśli ktoś reaguje
na Ciebie złością, to dlatego, że zazdrości. Jeśli ktoś nie wytrzymuje Twojej pewności siebie, to dlatego, że jej nie ma.

Jeśli świecisz zawsze kogoś oślepisz. Brzmi mocno. Brzmi jak obrona. Brzmi jak tarcza.

Ale jako suicydolog widzę coś więcej. Widzę, że pod zazdrością bardzo często jest wstyd.
Pod wstydem – lęk. A pod lękiem – samotność. I samotność jest cicha. Cicha, ale groźna.

Ten tekst nie jest o tym, żeby świecić mocniej. Nie jest też o tym, żeby przygasać.

Jest o odpowiedzialności za własne światło. I o tym, że cień nie znika, gdy go ignorujemy.

Kiedy czyjaś siła Cię boli

Każdy z nas się porównuje. To naturalne. Od dziecka patrzymy: kto szybciej, kto lepiej, kto odważniej.

Problem zaczyna się wtedy, gdy porównanie przestaje być informacją, a staje się wyrokiem. Kiedy czyjaś pewność siebie staje się dowodem mojej niewystarczalności. Kiedy czyjaś odporność przypomina mi
o tym, jak ja się złamałem. Kiedy czyjeś „radzę sobie” brzmi jak oskarżenie wobec mojego
„nie daję rady”.

Wtedy rodzi się wstyd.

A wstyd jest emocją, która potrafi niszczyć w ciszy. W pracy z osobami w kryzysie rzadko słyszę:
„Chcę odejść, bo ktoś jest lepszy.” Częściej słyszę: „Ze mną jest coś nie tak.” „Wszyscy sobie radzą, tylko ja nie.” „Nie dorastam.” Cudze światło nie inspiruje. Ono oślepia.

Projekcja i cień

Carl Jung pisał o cieniu o tych częściach nas, których nie chcemy widzieć. O zazdrości, lęku, poczuciu bycia gorszym.

Kiedy nie mam odwagi zobaczyć własnego cienia, zaczynam widzieć
go w innych. Łatwiej powiedzieć: „On się wywyższa” niż przyznać:
„Ja czuję się mały”.

Łatwiej umniejszyć czyjąś drogę niż zmierzyć się z własnym zaniechaniem.

I tu rodzi się konflikt. Nie między światłem a ciemnością. Między świadomością a zaprzeczeniem.

Zazdrość a proces rezygnacji z życia

Chcę to powiedzieć bardzo wyraźnie. Zazdrość sama w sobie nie prowadzi do samobójstwa.
Ale chroniczne poczucie bycia niewystarczającym już tak.

Jeśli przez lata budujesz w sobie przekonanie, że inni są lepsi, silniejsi, bardziej odporni, zaczynasz wierzyć, że nie ma dla Ciebie miejsca.

Wtedy cudza siła nie jest inspiracją. Jest dowodem na Twoją rzekomą porażkę.

A gdy człowiek zaczyna wierzyć, że jest zbędny zaczyna się niebezpieczny proces.

Nie zawsze gwałtowny…… Częściej powolny…… Wycofanie…… Izolacja…….. Milczenie.

I myśl, która pojawia się nieśmiało: „Może byłoby łatwiej, gdyby mnie nie było.

Twoje światło nie jest bronią

Jeśli przeszedłeś przez kryzys i wróciłeś.

Jeśli nauczyłeś się stawiać granice.

Jeśli przestałeś przepraszać za swoje istnienie.

To piękne.

Ale Twoje światło nie jest po to, by zawstydzać. Nie jest po to, by udowadniać, że jesteś ponad. Dojrzałe światło nie walczy. Ono świeci.

Triumf mówi: „Zobacz, jaki jestem silny.”

Dojrzałość mówi: „Ja też kiedyś byłem w ciemności.”

I to drugie daje nadzieję.

Nie gaś siebie

Czasem ktoś będzie reagował na Ciebie złością.

Czasem ktoś będzie Cię umniejszał.

Czasem ktoś powie, że „za bardzo”.

Nie musisz się zmniejszać, żeby ktoś poczuł się bezpiecznie.

Nie musisz przepraszać za rozwój.

Nie musisz udowadniać, że zasługujesz.

Ale pamiętaj, że pod czyjąś złością może być historia, której nie znasz.

To nie usprawiedliwia ataku. Ale pomaga nie odpowiadać przemocą.

List do Ciebie

Jeśli czytasz to i czujesz, że cudze światło Cię boli…

Chcę Ci powiedzieć coś bardzo osobistego.

Ja też się porównywałem. Ja też miałem momenty, kiedy czyjaś siła mnie przytłaczała. I wiesz, co było pod spodem? Zmęczenie. Presja. Lęk, że nie jestem wystarczający.

Widziałem ludzi, którzy na zewnątrz byli skałą, a w środku się rozsypywali. Widziałem też takich, którzy mówili: „Nie mam już siły”, a potem powoli uczyli się żyć od nowa.

Nie ma rankingu odporności. Nie ma konkursu na najmocniejszego.

Twoja wartość nie zależy od tego, jak jasno świecisz. Twoja wartość jest w tym, że jesteś.

Jeśli czyjeś światło sprawia, że chcesz zgasnąć nie rób tego w samotności. Poproś o pomoc. Zadzwoń. Powiedz: „Nie daję rady.”

To nie jest słabość. To jest odwaga.

I jeszcze jedno. Nie wierzę w ludzi, którzy się nigdy nie łamią. Wierzę w tych, którzy mimo złamań zostają.

Jak pisał Viktor Frankl:

„Człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednej rzeczy, ostatniej z ludzkich wolności: wyboru swojej postawy w każdych okolicznościach.”

Nie zawsze wybieramy okoliczności. Ale możemy wybrać, czy zostaniemy.

Jeśli masz w sobie światło, niech będzie spokojne. Jeśli masz w sobie cień, niech będzie nazwany.

I nie gaś siebie po to, by inni czuli się bezpiecznie. Świat potrzebuje nieidealnych ludzi.

Świat potrzebuje ludzi, którzy mimo wszystko zostają.

z serdecznością Przemek