Przejdź do treści
Home » Blog » Liść w lesie – o tym, jak ukrywamy siebie

Liść w lesie – o tym, jak ukrywamy siebie

„Co zrobi mądry człowiek, aby ukryć liść? Ukryje go w lesie.

A co zrobi mądry człowiek, gdy lasu nie ma? Posadzi las, aby ukryć liść.”

Ten cytat od lat krąży w mojej głowie.

Nie tylko jako metafora sprytu czy cierpliwości, ale jako bolesny obraz ludzkiej psychiki, gdy próbujemy ukryć to, co w nas najcenniejsze… lub najboleśniejsze.

Sadzenie lasu wokół siebie

W życiu bywa tak, że tym „liściem” jest nasza prawda. Nasze autentyczne „ja”. Emocja, której nie potrafimy ani nazwać, ani pokazać.

Czasem jest to trauma, której nie chcemy, by ktokolwiek dotknął.

Czasem miłość, o której nikt nie wie. Czasem wstyd, którego nie umiemy wypowiedzieć.

I wtedy zaczynamy sadzić „las” – tworzymy warstwy. Maski. Role. Śmiejemy się, gdy w środku płaczemy.

Pomagamy innym, by nikt nie pytał, jak my się czujemy. Zajmujemy się tysiącem spraw, by nie mieć ani chwili na zatrzymanie się i spotkanie z samym sobą. Ten las jest gęsty. Czasem tak gęsty, że sami zapominamy, gdzie ukryliśmy liść.

Psychologia lasu i liścia

W psychologii to mechanizm obronny – unikanie, racjonalizacja, maskowanie. Człowiek, który przeżywa stratę, traumę czy kryzys suicydalny, bardzo często zaczyna budować wokół siebie właśnie taki „las”.

Nie po to, by kogoś oszukać. Ale by przetrwać.

Las to:

  • Perfekcjonizm „Jak będę idealny, nikt nie zobaczy moich ran”.
  • Nadmierna pomoc innym „Jak będę potrzebny, nikt nie zapyta o mnie”.
  • Kontrola „Jak wszystko będzie pod moją ręką, uniknę zaskoczenia bólem”.

Problem w tym, że kiedy ten las rośnie, coraz trudniej w nim dostrzec pojedynczy liść. I coraz trudniej znaleźć do niego drogę.

Suicydologia a metafora liścia

W pracy suicydologa spotykam ludzi, którzy od lat sadzili las wokół siebie.

Ludzi, których rodzina, przyjaciele, współpracownicy opisywali jako „silnych”, „niezłomnych”, „zawsze uśmiechniętych”.

A kiedy nagle pojawiała się próba samobójcza, wszyscy byli w szoku.

Bo nie widzieli liścia. Bo nigdy nie przeszli przez las.

To jedna z największych trudności w prewencji samobójstw umiejętność zobaczenia tego, co ktoś próbuje tak starannie ukryć.

To wymaga obecności. Uważności.

Czasem zadania prostego, ale rzadko wypowiadanego pytania: „A jak Ty się czujesz… tak naprawdę?”

Kiedy liść powinien wyjść z lasu

Nie chodzi o to, by rozebrać kogoś z jego ochronnych warstw na siłę.

Las czasem jest potrzebny. Chroni. Daje czas.

Ale przychodzi moment, w którym trzeba znaleźć bezpieczne miejsce i człowieka, przy którym można wyjąć liść z ukrycia.

To może być terapeuta, przyjaciel, partner.

Może być obcy człowiek, który w autobusie spojrzy na nas z empatią, kiedy akurat zaczynamy płakać.

Bo to, co ukrywamy, nie musi niszczyć.

Ale jeśli zostanie w ciemnym lesie zbyt długo zacznie gnić.

A może… nie sadzić lasu?

Wyobrażam sobie świat, w którym nie trzeba budować gęstych, niedostępnych lasów, by ochronić liść swojego wnętrza.

Świat, w którym możemy go po prostu położyć na dłoni i pokazać drugiemu człowiekowi.

Bez obawy, że zostanie zdeptany.

Być może jest to marzenie idealisty. Ale w mojej pracy widziałem, jak wiele zmienia jedno spotkanie, jedna rozmowa, jeden gest, który pokazuje: „Widzę cię. I nie oceniam.”

Bo może wcale nie chodzi o to, by ukrywać liść.

Może chodzi o to, by znaleźć takie miejsce i takich ludzi, przy których w ogóle nie będzie trzeba go chować.

Przemek- człowiek

1 komentarz do “Liść w lesie – o tym, jak ukrywamy siebie”

  1. A co jeśli las jest jedyną kotwicą na ziemi?
    Nie zawsze można słowami opisać co kryje się w głębi. Pozostaje ogromne poczucie niezrozumienia. Boli jeszcze bardziej, gdy mimo próśb pomoc nie dotarła.
    Pisząc że szpitalnego łóżka gdy wszystkie mechanizmy zawiodły.
    Utracony sens, który krył się w siłę…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *