Przejdź do treści
Home » Blog » „Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam”

„Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam”

Tekst dla młodych ludzi. I dla ich rodziców. Właściwie dla nas wszystkich.

„Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam”.

To jedno zdanie z „Tolerancji” Stanisława Soyki usłyszałem wczoraj na spotkaniu z młodzieżą i zostało we mnie .

Bo może wcale nie trzeba daleko szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego czasami tak trudno nam być ze sobą. Dlaczego ludzie mieszkający pod jednym dachem potrafią wiedzieć o sobie coraz mniej. Dlaczego rodzic patrzy na swoje dziecko i myśli: „Przecież widzę, że coś się dzieje”, ale nie wie, jak zapytać.
A młody człowiek siedzi kilka metrów dalej i chciałby powiedzieć: „Nie daję już rady”, tylko nie wie, od czego zacząć.

I tak czasami żyjemy obok siebie. Nie dlatego, że przestaliśmy się kochać. Czasem dlatego, że przestaliśmy umieć do siebie docierać.

Dwa światy pod jednym dachem

Rodzice często mówią młodym: „Ja też byłem kiedyś w twoim wieku”. To prawda. Tylko że jest w tym zdaniu pewna pułapka.

Byliście w ich wieku. Ale nie byliście młodzi w ich świecie. To ogromna różnica.

Dzisiejszy piętnasto, siedemnasto – czy dwudziestolatek dorasta w rzeczywistości, której jego rodzice w tym wieku nie znali. W świecie nieustannego porównywania się, natychmiastowych ocen, komunikatorów, powiadomień, presji wyglądu, osiągnięć i bycia widocznym.
W świecie, w którym można zostać wykluczonym z grupy w kilka sekund, ośmieszonym przed setkami osób jednym zdjęciem i przez całą dobę obserwować życie innych ludzi wyglądające na znacznie szczęśliwsze od własnego.

Kiedy rodzic był nastolatkiem i wracał ze szkoły, przynajmniej na jakiś czas zamykały się za nim drzwi. Dzisiaj szkoła potrafi wrócić razem z dzieckiem do domu. W jego telefonie.

Wiadomość. Zdjęcie. Komentarz. Screen. Grupa klasowa. Brak odpowiedzi. Trzy kropki pokazujące, że ktoś właśnie pisze. A potem nic.

Dla dorosłego to może być drobiazg. Dla nastolatka czasami właśnie w tych trzech kropkach mieści się pół świata.

Dlatego jedno z najgorszych zdań, jakie możemy powiedzieć młodemu człowiekowi, brzmi: „W twoim wieku też miałem problemy i jakoś sobie poradziłem”.

Być może. Ale miałeś swoje problemy. On ma swoje.

Rozstanie, wykluczenie z grupy, kompromitujący screen, konflikt z przyjacielem czy poczucie, że „wszyscy są lepsi” mogą dorosłemu wyglądać jak epizod, który za chwilę minie. Dla młodego człowieka mogą jednak dotykać tego, co w tym okresie życia jest niezwykle ważne: przynależności, tożsamości, poczucia własnej wartości i odpowiedzi na pytanie: „Czy jestem dla kogoś ważny?”.

Nie czekaj więc, aż problem Twojego dziecka będzie wystarczająco duży, żeby zasłużyć na Twoją uwagę. Dla niego ten problem już może być wystarczająco duży.

Rodzicu, Twoje dziecko nie żyje w czasach Twojej młodości. To Ty żyjesz dzisiaj w czasach jego młodości. I właśnie do tego świata musisz czasami wejść. Nie jako sędzia. Nie jako ekspert od wszystkiego. Jako człowiek.

Oni naprawdę toczą swoje boje

Patrzymy czasem na młodych i myślimy: „Co oni właściwie mają za problemy?”. Mają. Tylko nie zawsze je widzimy.

Bo młody człowiek może rano wstać, umyć zęby, pójść do szkoły, dostać czwórkę z matematyki, śmiać się z kolegami, odpowiedzieć rodzicowi „wszystko okej” i jednocześnie prowadzić wewnętrzną walkę, o której nikt nie ma pojęcia.

Nie każda rozpacz płacze. Nie każdy kryzys wygląda jak kryzys. Nie każdy człowiek, który potrzebuje pomocy, potrafi powiedzieć: „Pomóż mi”. Czasami mówi: „Zostaw mnie”. Czasami: „Nieważne”.

Czasami staje się drażliwy. Czasami przestaje wychodzić z pokoju. Czasami przeciwnie jest wszędzie, żartuje najgłośniej i robi wszystko, żeby nikt przypadkiem nie zobaczył, co dzieje się pod spodem. A czasami naprawdę nie daje żadnego wyraźnego sygnału.

Dlatego potrzebujemy czegoś więcej niż obserwowania zachowania. Potrzebujemy relacji.

Samemu nie znaczy samotnie

Być samemu i być samotnym to nie jest to samo.

Człowiek może być sam i wcale nie cierpieć. Może zamknąć drzwi, założyć słuchawki, pójść na spacer i właśnie tego potrzebować.

Samotność zaczyna się gdzie indziej. Można siedzieć przy stole z całą rodziną i czuć się samotnym. Można mieć tysiąc obserwujących i nie mieć jednej osoby, do której można napisać: „Jest mi źle. Możesz ze mną chwilę pobyć?”. Można codziennie rozmawiać z dziesiątkami ludzi i nie powiedzieć nikomu ani jednego prawdziwego zdania o sobie.

To jeden z paradoksów naszych czasów. Jesteśmy niesłychanie połączeni technologicznie, a jednocześnie możemy być dramatycznie odłączeni emocjonalnie.

Dlatego nie pytajmy tylko: „Z kim byłeś?”. Czasami ważniejsze jest: „Czy masz kogoś, przy kim możesz być naprawdę sobą?”.

Nie każda rozmowa potrzebuje rozwiązania

My, dorośli, mamy pewną przypadłość. Lubimy naprawiać.

Dziecko mówi o problemie, a w naszej głowie natychmiast uruchamia się centrum zarządzania kryzysowego. „To zrób tak”. „Powiedz wychowawcy”. „Nie przejmuj się”. „Odłóż telefon”. „Musisz się bardziej postarać”.

Tylko że czasami młody człowiek wcale nie przyszedł po instrukcję obsługi życia. Przyszedł po Ciebie.
Chce zostać wysłuchany, bez poprawiania, bez oceniania, bez natychmiastowej diagnozy sytuacji.

Może więc czasem zamiast „Wiem, co powinieneś zrobić”, warto powiedzieć: „Opowiedz mi”. Albo: „Nie wiem jeszcze, jak ci pomóc, ale chcę zrozumieć”. Albo po prostu: „Jestem”.

To krótkie słowo bywa potężniejsze niż najbardziej błyskotliwa rada.

A teraz kilka słów do Ciebie

Tak. Do Ciebie, młody człowieku.

Wiem, że dorośli czasami nie rozumieją. Bagatelizują. Porównują. Zadają pytania w najgorszym możliwym momencie albo próbują prowadzić rozmowę wtedy, kiedy najbardziej potrzebujesz ciszy.

Ale jest coś, czego oni czasem nie potrafią powiedzieć. Boją się o Ciebie. I często za niezręcznym pytaniem czy irytacją kryje się zwyczajny lęk: „Nie wiem, co dzieje się z moim dzieckiem i nie wiem, jak do niego dotrzeć”.

Dlatego Ty również spróbuj czasami uchylić drzwi. Nie musisz od razu opowiadać wszystkiego. Możesz zacząć od jednego zdania: „Mamo, ostatnio nie jest ze mną najlepiej”. „Tato, potrzebuję, żebyś mnie tylko wysłuchał”. „Nie chcę teraz rady. Chcę ci coś powiedzieć”.

A jeżeli nie potrafisz powiedzieć tego rodzicom, znajdź innego bezpiecznego dorosłego. Psychologa. Nauczyciela. Trenera. Kogoś z rodziny. Kogoś, komu ufasz.

Nie chodzi o to, żeby powiedzieć wszystkim. Chodzi o to, żeby nie zostać z wszystkim samemu.

Nie bójmy się pytać wprost

Nie zawsze wiemy, co dzieje się w drugim człowieku. Patrzymy na twarz i wydaje nam się, że widzimy człowieka. Nie widzimy. Widzimy fragment. Nie znamy rozmowy, którą odbył godzinę wcześniej. Tego, czego nie powiedział nikomu od miesięcy. Nie wiemy, ile razy dzisiaj próbował zebrać się w sobie.

Jest taki moment, kiedy nie wystarczy już powiedzieć: „Wszystko będzie dobrze”. Jeżeli widzimy, że ktoś wyraźnie gaśnie, wycofuje się, mówi o bezsensie życia, śmierci, byciu ciężarem dla innych albo pojawiają się inne sygnały budzące niepokój, trzeba mieć odwagę zapytać wprost.

„Czy jest ci tak trudno, że myślisz o śmierci?” „Czy myślisz o zrobieniu sobie krzywdy?” „Czy myślisz o samobójstwie?”

Badania nie potwierdzają, że bezpośrednie pytanie o myśli samobójcze zwiększa ryzyko zachowań samobójczych. Takie pytanie może natomiast otworzyć przestrzeń, żeby człowiek wreszcie powiedział o tym, z czym dotąd pozostawał sam.

I wtedy najważniejsze jest nie przestraszyć się odpowiedzi. Jeżeli usłyszysz „tak”, nie musisz nagle zostać psychologiem. Masz zostać człowiekiem. Zostać obok. Słuchać. Nie oceniać. Nie mówić: „Jak możesz tak myśleć, przecież masz wszystko”.

I pomóc znaleźć profesjonalne wsparcie, bo obecność jest pierwszym krokiem, nie ostatnim.

Kiedy rozmowa ujawnia zagrożenie

Jeżeli młody człowiek mówi, że chce umrzeć, ma myśli samobójcze, zrobił sobie krzywdę albo obawiasz się, że może zrobić to w najbliższym czasie nie zostawiaj go samego i nie odkładaj pomocy „do jutra”. Potraktuj jego słowa poważnie i zadbaj o obecność bezpiecznej osoby dorosłej.

W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dzwoń pod numer 112 albo zgłoś się z młodym człowiekiem po pilną pomoc medyczną.

Jeżeli nie ma bezpośredniego zagrożenia, ale pojawiają się myśli samobójcze, samouszkodzenia, narastająca beznadzieja lub wyraźne pogorszenie funkcjonowania, nie zostawiajcie tego wyłącznie w obrębie rodzinnej rozmowy. Potrzebna jest konsultacja ze specjalistą zdrowia psychicznego i wspólne ustalenie dalszej pomocy.

Drobiazgi budują bliskość

Ale nie każda ważna rozmowa zaczyna się dopiero wtedy, kiedy pojawia się kryzys. Największą ochronę budujemy dużo wcześniej w zwyczajnej codzienności.

Dużo mówimy młodym: „Odłóż ten telefon”. Może czasami warto powiedzieć to również dorosłym, bo trudno wymagać od dziecka obecności, siedząc przy stole z telefonem w ręku.

Relacji nie buduje się jednym wielkim weekendem „dla rodziny”. Buduje się ją drobiazgami. Herbatą wypitą razem wieczorem. Pytaniem zadanym bez przesłuchania. Wspólnym milczeniem w samochodzie. Przytuleniem, jeżeli dziecko tego chce. Zapukaniem do drzwi: „Robię kanapki. Chcesz?”.

Brzmi banalnie? Bo relacje w ogromnej części właśnie takie są. Nie powstają podczas wielkich przemówień. Powstają z setek małych komunikatów: jesteś dla mnie ważny.

Nie musimy być tacy sami, żeby być blisko

Rodzic nie musi lubić muzyki swojego dziecka. Nie musi rozumieć wszystkich memów. Młody człowiek również nie musi zgadzać się z rodzicem. Bliskość nie polega na jednakowości. Polega na tym, że różnica nie powoduje zamknięcia drzwi.

Możemy powiedzieć: „Nie rozumiem tego. Opowiedz mi”. To jedno z najpiękniejszych zdań, jakie można podarować drugiemu człowiekowi. Bo przeciwieństwem niezrozumienia nie zawsze jest zrozumienie. Czasami jest nim ciekawość drugiego człowieka.

Może właśnie o tym jest ten „raj”

Wracam do słów Soyki: „Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam”.

Może raj nie oznacza tutaj miejsca. Może jest chwilą, kiedy człowiek przestaje być sam ze swoim światem. Kiedy ktoś siada obok.

Kiedy rodzic zamiast kolejnego „dlaczego?” mówi: „Opowiedz”.

Kiedy nastolatek zamiast kolejnego „nieważne” próbuje powiedzieć: „Właściwie… jest jedna rzecz”.

Kiedy nauczyciel po lekcji mówi: „Zostań na chwilę. Widzę, że coś się dzieje”.

Kiedy ktoś nie przechodzi obojętnie. Nie naprawia. Nie wygłasza wykładu. Nie ocenia.

Po prostu zostaje.

Bo być może jedną z największych tragedii człowieka nie jest to, że czasami upada. Jest nią przekonanie, że kiedy upadnie, nie będzie obok nikogo.

Dlatego rozmawiajmy. Rodzice z dziećmi. Dzieci z rodzicami. Przyjaciele z przyjaciółmi. Nauczyciele z uczniami. Ludzie z ludźmi. Nie tylko wtedy, kiedy wydarzy się coś złego. Dużo wcześniej.

Pytajmy nie tylko: „Jak było w szkole?”. Zapytajmy czasem: „Jak ci ostatnio jest?”. Nie tylko: „Masz wszystko zrobione?”.
Ale: „Masz dzisiaj na coś siłę?”.

Nie tylko: „Dlaczego się tak zachowujesz?”.
Ale: „Co się z tobą dzieje?”.

I jeszcze jedno.

Kiedy już zapytasz zostań na odpowiedź. ‼️‼️

Nie spoglądaj wtedy na telefon. Nie kończ za niego zdania. Nie szukaj od razu rozwiązania. Nie mów, że inni mają gorzej.

Zostań. ‼️

Bo być może ktoś właśnie po raz pierwszy od bardzo dawna sprawdza, czy naprawdę może Ci zaufać.

A może po drugiej stronie tej rozmowy siedzi Twoje dziecko. Twój uczeń. Przyjaciel. Ktoś, kogo kochasz. Ktoś, kto bardzo długo próbował poradzić sobie sam. Nie zawsze będziemy wiedzieli, co powiedzieć. I nie zawsze musimy wiedzieć.

Czasami wystarczy, że drugi człowiek zobaczy w naszych oczach: „Nie boję się tego, co mi powiesz. Nie ocenię Cię. Nie zostawię Cię z tym samego”. Może właśnie od tego zaczyna się bliskość. Od jednego człowieka, który przestaje zamykać się na drugiego.

I wtedy słowa Soyki nabierają jeszcze innego znaczenia: „Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam”. Więc się nie zamykajmy.

Rozmawiajmy.

Bo czasem życie naprawdę zaczyna się od rozmowy.

Gdzie szukać pomocy

116 111 — Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży — bezpłatny, anonimowy, działa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

800 70 2222 — Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym.

112 — numer alarmowy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.

Życie Warte Jest Rozmowy — zwjr.pl — bezpłatne wsparcie i materiały dla osób w kryzysie samobójczym, ich bliskich, rodziców i osób pomagających.

Życie warte jest rozmowy.

Nie trzeba czekać, aż kryzys stanie się „wystarczająco poważny”, żeby poprosić o pomoc.

Przemysław Staniszewski
suicydolog • psycholog • psychotraumatolog – Tata