Przejdź do treści
Home » Blog » Czy miłość młodzieży jest konsumpcyjna ?

Czy miłość młodzieży jest konsumpcyjna ?

Między światłem neonów a cichym drżeniem serca

pytanie, które boli i fascynuje

To pytanie czy miłość bywa konsumpcyjna wśród młodzieży ma w sobie nutę gorzkiego ziarna prawdy
i odrobinę czułości zmieszanej z niepokojem. Jak każde pytanie o młodość, dotyka ono nie tylko faktów, ale i metafor. Bo miłość młodzieńcza jest jak świeża rana i jak pierwszy pocałunek jednocześnie:
boli i zachwyca.

Żyjemy w epoce, w której uczucia często stają się towarem. Sprzedają się na zdjęciach, w reklamach,
w social mediach. „Idealny związek” można obejrzeć na Instagramie, a „romantyczne chwile”, kupić
w pakiecie prezentowym w galerii handlowej. Tylko czy to jeszcze miłość czy już produkt?
Czy nastolatki uczą się kochać, czy raczej uczą się konsumować obrazy miłości?

Przyjrzyjmy się temu pytaniu bez owijania, ale i z poezją, bo tylko poezja pozwala dotknąć tego,
co kruche, a zarazem najbardziej ludzkie.

Miłość jako konsumpcja – między prawdą a metaforą

Socjologia i psychologia od dawna pokazują, że romantyczne uczucia zanurzają się dziś w kulturze konsumowania. Miłość stała się częścią rynku jej gesty można przeliczyć na wydatki, a doświadczenia
z nią związane opakować jak produkt premium.

Badaczka Eva Illouz trafnie opisuje, jak miłość została wyciągnięta z domowego zacisza i przeniesiona w sferę konsumpcji. Randka w kinie czy kolacja w restauracji to już nie tylko chwila bliskości to usługa, towar, rytuał społeczny, który trzeba „opłacić”, aby został uznany za „prawdziwy”.

W literaturze pedagogicznej mówi się wręcz o „miłości konsumpcyjnej”: tej, która bardziej bierze niż daje. Takiej, która karmi się obrazami i ikonami, a nie głębią i wzajemnym wzrostem. To miłość, która czasem przypomina bardziej transakcję niż dar …. „ja dam ci coś, ty dasz mi coś w zamian”.

Przykład z życia:

Jedna z moich uczennic opowiadała kiedyś, że chłopak zabrał ją na wystawną kolację, po czym wyraźnie oczekiwał „czegoś w zamian”. Dla niego wydatek był inwestycją, dla niej chwilą, która miała być po prostu romantyczna.
Rozmijające się oczekiwania sprawiły, że oboje czuli się wykorzystani.

Młodzież w świecie emocji, gdzie miłość spotyka marketing

Wejdźmy w perspektywę nastolatków.

Dla wielu z nich istotny jest wygląd, atrakcyjność, „chemia” wyrażona w lajku pod zdjęciem. Badania pokazują, że dyskurs konsumpcyjny silnie wpłynął na to, jak młode kobiety (i młodzi mężczyźni także) definiują miłość. Często łączy się ją z fizycznością, estetyką, stylem życia a mniej z intymną więzią emocjonalną.

Do tego dochodzi potężna siła mediów społecznościowych. To właśnie tam rozgrywa się większość młodzieżowych romansów od pierwszego „napiszę do niego/niej” po publiczne „w związku” na Facebooku czy wspólne TikToki. Związek staje się czymś, co ma się dobrze prezentować. Relacja jest konstruowana pod kątem tego, co się dobrze sprzeda jako obraz miłości.

Przykład z Instagrama:

Para licealistów wstawiła wspólne zdjęcie z podpisem „najpiękniejsze dwa miesiące mojego życia”. Zdjęcie zebrało kilkaset lajków. Dwa tygodnie później już nie byli razem ale presja, by wciąż wyglądało „idealnie”, sprawiała, że usuwanie zdjęć było aktem publicznego dramatu.

W praktyce, szkolne korytarze i grupy rówieśnicze

Wystarczy wejść do szkoły.

Korytarze szkolne to nie tylko miejsce nauki, ale scena życia społecznego. A na tej scenie widać, jak miłość bywa konsumpcyjna.

Młodzież spędza coraz więcej czasu poza domem, budując relacje w kawiarniach, galeriach handlowych, na płatnych wydarzeniach. Wydatki stają się częścią tożsamości. Kto zaprosił kogo do kina? Kto postawił kawę? Kto kupił prezent? To są waluty miłości, które rówieśnicy widzą i komentują.

Przykłady ze szkoły:

  • W klasie drugiej technikum dziewczyna pochwaliła się nowym, dużym bukietem róż, który chłopak przyniósł jej w Walentynki. Kwiaty stały się tematem rozmów przez cały tydzień ……….nie sam gest, ale cena i rozmiar bukietu. Miłość została zmierzona w ilości płatków.
  • Podczas klasowej wycieczki chłopak wręczył swojej dziewczynie markową bransoletkę. Jej koleżanki od razu zrobiły zdjęcia i wrzuciły do sieci komentarze dotyczyły nie uczuć, ale loga firmy.
  • Na przerwach często słychać rozmowy: „On cię naprawdę lubi, skoro zaprosił cię do takiej restauracji” albo „Nie wygląda na zakochanego, bo kupił ci tylko czekoladę”. Jakby uczucie dało się zważyć na kasie fiskalnej.
  • Bywa też odwrotnie: uczennica zapytana przez koleżanki, co dostała na rocznicę, spuszcza wzrok i mówi: „Nic”. I wtedy zaczyna się presja, jakby brak prezentu oznaczał brak miłości.

Nie chodzi o to, że wszystkie relacje tak wyglądają. Ale łatwo zauważyć, że gesty konsumpcyjne stały się językiem, przez który młodzi komunikują swoje uczucia.

Mocne i słabe strony „miłości konsumpcyjnej”

Nie byłbym uczciwy, gdybym nie przyznał: ta forma miłości ma także jasne strony.

Pozytywy:

  • Uczy gestów – kwiaty, zaproszenia, drobne upominki. To przecież też język miłości, nawet jeśli „kupiony”.
  • Estetyzacja uczuć bywa twórcza. Chęć bycia zauważonym potrafi prowadzić do kreatywności – romantyczne niespodzianki, pisanie listów, planowanie „idealnych randek”.
  • Może otwierać młodych na świat – dzięki temu poznają różne formy bliskości.

Przykład:

Chłopak z technikum nie miał pieniędzy na drogie prezenty, więc sam zrobił dziewczynie szkatułkę z drewna. W świecie pełnym gotowych produktów, jego gest był pięknym dowodem, że kreatywność i prostota mogą być silniejsze niż konsumpcja.

Cienie:

  • Ryzyko powierzchowności – uczucie mierzone przez to, co można kupić, traci głębię.
  • Presja wizerunku – „muszę wyglądać zakochany”, „muszę coś zrobić, żeby inni uwierzyli w naszą miłość”.
  • Wypalenie – gdy uczucia stają się rytuałem powtarzalnym jak zakupy, gasną pierwotne emocje.

Przykład:

Dziewczyna opowiadała, że jej chłopak co miesiąc kupował jej biżuterię. Z czasem sama zaczęła czuć się jak klientka sklepu jubilerskiego – a nie jak ukochana.

Miłość może wtedy przypominać świecące pudełko piękne z zewnątrz, ale puste w środku.

Miłość młodzieży poetycko i autentycznie

Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że miłość młodzieży chociaż czasem lśni jak nowa rzecz, to nie powinna być spłaszczana do towaru. Ale tak bywa.

Miłość konsumpcyjna jest jak tanie pudełko z błyszczącego plastiku. Chwytliwe, kuszące, robi wrażenie ale pytanie brzmi: co jest w środku?

A przecież pod tą powierzchnią często drzemie coś prawdziwego. Bo nawet w najbardziej „instagramowej” relacji jest iskra autentyczności, czyli pragnienie bycia blisko, tęsknota za dotykiem, za spojrzeniem, które widzi nie tylko makijaż czy ciuchy, ale i człowieka.

Przykład:

Chłopak z liceum powiedział mi kiedyś: „Nie mam kasy, żeby ją zabierać do restauracji, ale mogę z nią godzinami siedzieć na murku i rozmawiać. I to jest dla mnie najważniejsze”.

Psychologia i serce i co dalej?

Z perspektywy psychologa i suicydologa widzę jeszcze coś. Konsumpcyjna miłość niesie ryzyko rozczarowań, które potrafią boleć mocniej niż dorosłe dramaty.

Kiedy młody człowiek uczy się, że miłość to zdjęcia i prezenty a potem zostaje „odkliknięty” przez partnera i jego świat wali się jak domek z kart. To nie są błahostki. To są pierwsze kryzysy, które czasem prowadzą do poważnych stanów depresyjnych i poczucia, że „nie jestem wart miłości”.

Przykład z praktyki:

Uczennica płakała w moim gabinecie, bo jej chłopak usunął wspólne zdjęcia z Instagrama. Dla dorosłych drobiazg. Dla niej symbol odrzucenia, który rozdarł jej serce.

Dlatego tak ważne jest, byśmy jako dorośli – rodzice, nauczyciele, psychologowie – nie wyśmiewali tych doświadczeń.
Bo to, co dla nas jest „dzieciakiem w smutku po zerwaniu”, dla niego może być końcem świata.

Gdzie szukać nadziei ?

Miłość młodzieży, nawet ta konsumpcyjna jest żywą lekcją. W błyszczących opakowaniach kryje się realna potrzeba: bycia ważnym, zauważonym, kochanym.

Nie walczmy więc z pudełkiem, ale uczmy, że liczy się wnętrze. Że miłość to nie tylko randka w modnym miejscu, ale i rozmowa na ławce w parku. Że to nie tylko prezent na walentynki, ale i telefon w zwykły, szary dzień: „Jak się czujesz?”.

Przykład z codzienności:

Pewna dziewczyna wspominała, że najbardziej zapamiętała nie kosztowną randkę, ale chwilę, gdy chłopak podał jej rękę, gdy płakała po kłótni z rodzicami. To był gest, którego nie da się kupić.

Na zakończenie, pytanie do nas wszystkich

Miłość młodzieży bywa konsumpcyjna. Bywa też naiwna, piękna, dramatyczna, niewinna i bezbronna. Ale przede wszystkim jest lustrem w którym odbija się nasz świat. Świat reklam, mediów, ale i tęsknot, których nie da się kupić.

To od nas zależy, czy młodzi nauczą się kochać głębiej, czy tylko „kupować” miłość.

Bo prawdziwa miłość nie jest do koszyka. Ona jest do przeżycia.

A Ty? Jak myślisz – czy młodzież naprawdę uczy się dziś miłości w świecie konsumpcji, czy to tylko powierzchowna narracja, za którą kryją się te same, odwieczne pragnienia serca?

Daj komentarz i napisz jak Ty to widzisz….. 🙏

Przemek – suicydolog, psycholog, psychotraumatolog – człowiek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *